Nadawca… czyli ja
Możesz nazywać mnie nadawcą, autorką, a być może – po prostu Twoją towarzyszką podróży.
W pewnym momencie poczułam, że moje wyjazdy nabrały dla mnie nowego znaczenia. Nie podróżuję po świecie tylko po to, by go zwiedzać, ale po to, by odkrywać i czuć.
Uwielbiam poznawać duże miasta, stolice, w których panuje chaos i ciągły ruch, a nowoczesność często spotyka się z historią. Tak samo jak kocham przebywać na łonie natury, wsłuchując się w szum morskich fal albo wspinając się na wysokie szczyty gór. Ciekawi mnie nasz różnorodny świat i to jakie miejsce ja w nim mogę dla siebie odnaleźć.




Podróż. Ciekawość. Emocje
Lubię planować swoje podróże, ale zawsze zostawiam w nich miejsce na spontaniczność i wolność. Kiedy gdzieś jestem to najczęściej z kubkiem kawy w dłoni, ruszam przed siebie, ciekawa jaką historię opowie mi miejsce, w którym się znajduję. Czerpię czystą radość z tego, że po prostu jestem – tu i teraz – chłonąc i próbując dokładnie zapamiętać to, co mnie otacza.


Adresatka… czyli Lucy
i nie tylko
Wszystko zaczęło się od zwykłej pocztówki. Zaczęłam wysyłać je do Lucy – bliskiej mi małej wyjątkowej dziewczynki – przed którą świat i życie stoją otworem. Chciałam przelać na ten mały kawałek papieru nie tylko to, co widziałam, ale też co czułam.

Kiedy na jednej z pocztówek zabrakło mi miejsca, pomyślałam, że chcę napisać książkę. Jednak zanim ona powstanie, możemy spotkać się tutaj – w moim Journalu.
The Dear Lucy nie powstałoby, gdyby nie ta mała adresatka. Jednak Lucy to także każdy z Was. Każdy, kto utożsamia się z moimi słowami i doświadczeniami. Myślę, że większość z nas, wkraczając w dorosłość, przechodziła lub przechodzi podobne chwile, a w tym lęki, smutki i radości.
Jeśli czujesz, że te pocztówki powinny trafić do Ciebie – to znaczy, że Ty też jesteś ich adresatem.


