Warszawa, luty 2026
Dear Lucy,
Puzzle często się gubią. Układasz je i na końcu okazuje się, że brak Ci tego jednego, ostatniego. Masz przed sobą gotową układankę, ale z pustym miejscem na środku. To taka normalna sytuacja, a jednak budząca frustracje, złość i rozczarowanie. Dużo rzadziej zdarza się, że znajdujemy w pudełku jeden puzzel, niepasujący do reszty. Pytanie, co z nim zrobić? Zostawić go tak jak jest? Czy szukać jego właściwego miejsca w innym pudełku? Tylko jak je znaleźć, skoro czasem na takim małym elemencie trudno jest dostrzec całokształt, do którego by mógł się dopasować.
No i teraz plot twist – ponieważ to nie jest o puzzlach. To o nas. O ludziach, którzy czasem przez całe życie szukają swojego miejsca na świecie, bo czują, że są zamknięci w nieswoim pudełku. To też o tych, którzy nawet nie wiedzą, że w nim są i myślą, że to z nimi jest problem, bo nie pasują do reszty. „Może to ze mną jest coś nie tak?” – nie brzmi to znajomo? To pytanie pojawia się w różnych chwilach, ale potrafi wisieć nad kimś nawet przez całe życie.
Od czasów szkolnych, kiedy podejmujemy pierwsze próby nawiązywania przyjaźni, szukamy przynależności do grupy. Czasem bardzo chcemy być częścią czegoś, a podwójny ból sprawia bycie odrzuconym przez innych. „Czemu? Coś jest ze mną nie tak?” – jeden. Zaczynamy dorastać, kształtujemy swoją tożsamość i światopogląd, popełniamy błędy, na których powinniśmy się uczyć, a co tak naprawdę się dzieje? Słyszymy, że powinniśmy lepiej, bardziej, inaczej. Zawsze inaczej, bo Twój sposób jest nie do zaakceptowania. „Może faktycznie robię coś źle?” – dwa. W końcu wkraczasz w świat dorosłych, na który żaden człowiek nie jest gotowy, bo przez dwadzieścia lat nikt Cię nie uczy tego, jak sobie radzić z nową rzeczywistością, a wymagane jest od Ciebie, że będziesz miał 40 lat doświadczenia nie tylko w pracy, ale w życiu. Czasem znów podwinie Ci się noga, ale nie zawsze jest ktoś, kto poda Ci rękę. Za to przejdzie obok i powie, że w Twoim wieku on to robił lepiej, bardziej i inaczej. Powinieneś już umieć to i mieć tamto. Osiągnąć sukces. Wydaje się, że inni tak właśnie żyją, więc czemu Ty nie? „Co jest ze mną nie tak?!” – trzy. Wchodzimy w dorosłe życie mając takie przekonanie, że to w nas tkwi problem, bo nie jesteśmy tacy jak inni. Próbujemy na siłę wciskać się w dany obrazek, tak jak puzzel z innej układanki. A nie każdy musi pasować. Czasem, jak te puzzle, jesteśmy w niewłaściwym miejscu i to nie znaczy, że z nami coś nie gra, tylko po prostu to nie jest nasza układanka.
Zamiast wciskać się gdzieś wbrew sobie, warto szukać swojego właściwego miejsca, bo ono może być nawet na drugim końcu świata. Zabawnym przypadkiem do tego wątku podróży pasuje historia powstania puzzli. Prawie 300 lat temu londyński kartograf John Spilsbury stworzył pierwsze puzzle, wycinając mapę świata wzdłuż granic państw, by w ten sposób ułatwić dzieciom naukę geografii. Odkrywanie świata zatem jest wpisane w moją teorie puzzli, a samo podróżowanie może być niezłym sposobem na dopasowanie siebie w jakieś miejsce na świecie. Może my też zostaliśmy wrzuceni do nie tego pudełka, w którym faktycznie powinniśmy się znaleźć.

Ja nigdy nie czułam, że pasuję do Warszawy. Są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia w innym mieście, a ja chyba nie mam nic wspólnego ze stolicą, prócz tego, że jej nazwa dumnie wpisana jest w mój akt urodzenia. Tu się wychowałam, chodziłam do szkoły, pracuję i żyję, chociaż odkąd zaczęłam podróżować to zwątpiłam w to ostatnie. Odwiedzając różne nowe miejsca, zaczęłam obserwować, że w jednym odnajduję się jak w domu, w drugim mi się podoba, ale nie czuję jego klimatu, a do innych kierunków niespecjalnie nawet mnie ciągnie. Kiedyś Paryż był takim miastem, w którym wyobrażałam sobie, że zamieszkam i to będzie moje miejsce na Ziemi. To się zmieniło, gdy kolejny raz pojechałam do Londynu i na nowo się w nim się zakochałam. Na jego miejsce na chwilę wskoczyła Portugalia w całej swojej okazałości, a miała konkurencję w postaci Grecji. Aż w końcu wylądowałam w Nowym Jorku i tam naprawdę przepadłam.




W każdym z tych miejsc potrafiłam sobie wyobrazić swoje życie. Takie, które z niewiadomych mi powodów, nie było możliwe w Warszawie. Jakaś część mnie tutaj była niedostępna, a w tamtych miejscach czułam się sobą, na różne sposoby – odkrywałam nowe części mnie w nowych częściach świata. Fenomenem Nowego Jorku, który wręcz do dziś śni mi się po nocach, jest taki, że to miasto jest jedną wielką układanką puzzli i to taką z milionem elementów. Gdy wróciłam – lekko podłamana do Polski, że moje krótkie nowojorskie życie się skończyło – próbowałam przenieść sobie atmosferę NYC do mojej codzienności. Pamiętam, że nawet poszłam raz w Warszawie do Starbucksa, za którym generalnie nie przepadam, ale sprawiło mi to wtedy niesamowitą radość. W końcu w Nowym Jorku ta sieciówka jest praktycznie na każdym rogu ulicy. Z siostrą śmiałyśmy się, że PKiN to taki nasz polski Empire State Building, zwłaszcza gdy wieczorami jest podświetlony. Tęsknota za Nowym Jorkiem nie minęła, ale w międzyczasie zrozumiałam pewną rzecz. To nie ja muszę się gdzieś dopasować, tylko sama mogę stworzyć swój własny obrazek, wybierając takie elementy, jakie ja chcę.




Dzięki podróżowaniu i poznawaniu siebie samej, udało mi się zebrać kilka puzzli, które do siebie dopasowałam. Londyn, Paryż, Nowy Jork i w końcu dołączyłam do mojej układanki również Warszawę. Przestałam szukać w niej miejsca dla siebie, za to zrobiłam przestrzeń dla niej, wybierając sobie taki element, który w niej lubię i do mnie pasuje.


Wymyśliłam sobie swój obrazek i tworzę dalej tę piękną układankę, samodzielnie sięgając po to co dla mnie dobre, potrzebne mi i zgodne ze mną. Jednak często też się pomylę i wybiorę niewłaściwy element. Ale wiecie co? Każdy z nas to robi. Każdy popełnia błędy, bo jesteśmy tylko ludźmi. A każdy puzzel – to znaczy człowiek – czasem się gubi i nie ma w tym nic złego.
Pozdrowienia z Warszawy!

P.S. Puzzle mają też różne kształty. Mają wypustki lub wgłębienia, są czasem bardziej pionowe lub poziome. Z czterech stron można połączyć jeden puzzel z innymi, a te jeszcze z kolejnymi. Nie każdy musi pasować bezpośrednio do tego jednego konkretnego. Tak samo jak Ty nie musisz dopasować się gdzieś idealnie, by stać się częścią całego obrazka.


